-Kocham Cię.-Stałem chwilę osłupiony, ale po chwili odparłem.
-Ja ciebie też, Ephira.-powiedziałem podając jej jasno różową różę. Staliśmy tak wpatrzeni w siebie kilka minut. Potem pobiegliśmy na polanę. Akurat zachodziło słońce, więc było na co popatrzeć. Usiedliśmy na środku, pomiędzy tysiącem świetlików, które budziły się do życia. Ephira, wtuliła się w moje futro, a ja otuliłem ją moim skrzydłem. Po chwili wielkiej ognistej kuli już nie było, a nad nami rozciągało się wielkie, granatowe niebo z pięknie migocącymi gwiazdami. Było doskonale widać Wilcze gwiazdozbiory. Można było rozpoznać tam Karibu, Wilka oraz kłusownika ze strzelbą.
-Ephira?-zapytałem wstając.
-Tak?-spytała.
-Czy zostaniesz moją partnerką?-zapytałem i pokazałem jej piękny minerał, który ostatnio wykopałem w lesie.
<Ephira? Co ty na to?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz